Krzyki. To one mnie zbudziły. Miałam chęć zamordowania osoby, która przerwała ten sen. Wrzaski dobiegały z sąsiedniego pokoju. Gdy bardziej się ich przysłuchałam, zdałam sobie sprawę, że to moja siostra tak się drze. Wyskoczyłam z łóżka i pognałam w stronę jej pokoju. Powoli otworzyłam drzwi. ,,A KYSZ, SZATANIE!". To było pierwsze zdanie, które usłyszałam, kiedy wtargnęłam do pokoju. Ujrzałam tam moją siostrę - Wikę, która... no tak, to wiele wyjaśnia. W pomieszczeniu była pszczoła. Po chwili Wika spostrzegła mnie i w oka mgnieniu rzuciła mi się na szyję. ,,Here we go again".* Westchnęłam. ,,Idź już, ja się nią zajmę". Siostra w trybie natychmiastowym wyszła z pokoju, nie oglądając się za siebie.
***
,,Hej! Wika! Zaczekaj!". Zakrzyczała z tyłu Karu, moja przyjaciółka, która próbowała za mną nadążyć. Spowolniłam trochę, aby mogła mnie dogonić. ,,Nie pędź tak". Powiedziała Karu. ,,To ty tak się nie ociągaj, a tak w ogóle... chyba rozstawimy koc w tamtym miejscu". Rzekłam, wskazując łapą na polanę. Przyjaciółka spojrzała w tamtą stronę i zgodziła się. Kiedy doszłyśmy do miejsca, rozłożyłyśmy koc i rozstawiliśmy jedzenie; między innymi kanapki, ciastka i oczywiście woda oraz sok multiwitamina, nie mogło tego zabraknąć. Położyłyśmy się na kocu i zaczęłyśmy rozmawiać o przeróżnych rzeczach. Po dwóch godzinach zgłodniałyśmy. Zabrałyśmy się za kanapki i ciastka. Po skończonym posiłku musiałyśmy się czegoś napić. ,,Chcesz sok, czy wodę?", spytała Karu. ,,Hm... może wodę". Moja przyjaciółka podała mi wodę, a ona sama wzięła sok. Zaczęłyśmy pić.
Niespodziewanie, Karu zaczęła kaszleć. Z początku myślałam, że za chwilę jej przejdzie, lecz kaszel nie ustępował. Zmartwiłam się i to bardzo. Zauważyłam też, że okolice szyi jej spuchły. Przerażona zadzwoniłam po naszych rodziców.
***
Czas dłużył się w szpitalu. Czekaliśmy w niecierpliwości na lekarza. Rodzice Karu byli niespokojni, ledwo powstrzymywali się od płaczu. Mój ojciec tylko siedział i czekał, niezbyt się tym przejął, co mnie w sumie aż tak nie zdziwiło. Wcześniej doktor powiedział, że przyczyną tego wszystkiego była pszczoła, która wleciała do jej soku. Obwiniałam się, gdyż mogłam sama wziąć ten sok i go wypić, a nie ona. ,,To wszystko moja wina".
W końcu lekarz wyszedł z sali. Rodzice mojej przyjaciółki od razu do niego podbiegli. ,,I jak?". ,,Nic jej nie jest, prawda?", pytali. Wyraz pyska lekarza zmienił się błyskawicznie, nie była to już poważna mina, lecz... współczująca. ,,Przykro mi z powodu waszej straty".
***
Wyszłam z pokoju, gdy udało mi się wygonić pszczołę. Zobaczyłam Wikę opierającą się o ścianę. Była zamyślona. ,,Myślisz nadal o-..." ,,Tak". Nadal wspomina to. Wiele razy próbowałam uświadomić jej, że takie sytuacje się zdarzają i nic nie możemy na nie poradzić, ale ona nigdy mnie nie słucha. Wciąż obwinia się za jej śmierć. Wika w ciszy wyszła z domu. ,,Dam jej ochłonąć", powiedziałam do siebie i ruszyłam do kuchni.
Here we go again.* (ang) - I znów to samo.
Mam wenę, więc korzystam. Kolejny post! Postaram się, aby kolejny post wyszedł równie szybko, lecz niczego nie obiecuję. Do następnego!
Zawał po przeczytaniu " ,,Przykro mi z powodu waszej straty". " 👀
OdpowiedzUsuńZnicz dla Karu [*] Ale, mogę zdradzić czytającym komentarze, że Karu jeszcze się kiedyś pojawi!
UsuńA czemu nie Kanu
Usuńteż uważam, że powinna być Kanu
UsuńHaha, no tak wyszło, szukałam imion i to wpadło. Może zrobię jakąś OC Kanna; pomyślę, kim by była itd, chyba, że ty chcesz coś wymyślić, to śmiało pisz pomysły na Discordzie XD
UsuńByla czlowiekiem i potem umarła 😎
Usuńja ją zabiłam
UsuńNie no, tylko OC Pokemony XD Jeśli jakieś pomysły na temat jej to pisz na Discord i coś załatwię
Usuńniby mogłabym coś wymyślić, ale straciłam swoją kreatywność
UsuńOjojXD Mogę oczywiście pomóc, jeśli chcecie, ale to wtedy na Discordzie
UsuńKrulowa tróskaw
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń